Korzystając z wakacji, pięknej pogody na dworze i dobrego humoru, postanowiłyśmy wspólnie z Kepi odwiedzić działkę oraz urządzić małego grilla. Dzień na świeżym powietrzu jest prawdopodobnie dla każdego psa jak wymarzona przez nas w dzieciństwie wizyta w fabryce czekolady Willy'ego Wonki. Z tą różnicą, że to pierwsze bywa bardzo często na wyciągnięcie ręki.
Pomysł na działkowy post pojawił się zaraz po powrocie do domu i przejrzeniu zdjęć. Muszę się przyznać - rzadko kiedy zdarza mi się uwieczniać wspólne człowieczo-psie chwile na fotografiach, stąd opóźnienia we wstawianiu kolejnych notek. Jak wiadomo większość z nas jest wzrokowcami, a kolorowe, przyciągające oko zdjęcia zachęcają do dalszej lektury (również wolę blogi, na których mogę podziwiać Wasze psiaki).
Oczywiście nie wystarczy (przynajmniej w przypadku rudej) wypuścić psa na ogrodzonym terenie z nastawieniem pt. "hulaj dusza, piekła nie ma". Moja suczka jest wyjątkowo absorbującym psem, który potrzebuje być "rozpieszczany" nie tylko poprzez zapewnianie wysiłku fizycznego, ale także umysłowego. Przy okazji naszego wyjazdu zabrał się z nami tunel z Biedronki, a o nim krótko: wbrew pozorom jest wytrzymały, odporny na psie pazury. Dodatkowo lekki i łatwy w rozstawieniu, co dla kobiety bywa często najważniejsze. Poza tym kosztował TYLKO 40zł (!!!), dlatego jestem baaaardzo zadowolona. Polecam!
Żegnam się i zapraszam do oglądania zwyczajnych zdjęć.
![]() |
| szaleństwa z KONG'iem Wobbler'em |


